Autor: 
Redakcja
Data: 
3 października, 2026

Mecenasi w Czarnych Koszulach

Momentami zastanawiam się, dlaczego sobie to zrobiłem. W sensie: kibicuję Polonii. Nie cytując Domana Nowakowskiego, każdy z nas może jasno powiedzieć: mamy ciężko obecnie. Czasem z tego powodu lubię poszperać w historii. Niestety tam też jest problematycznie. Okręg „warszawski” nie prowadził wybitnie statystyk, a gazety – co zapewne potwierdzą koledzy z WikiPolonia i Historycy Dumy Stolicy – często mylą się w relacjach tych samych spotkań.

Nie ma prosto, ale freaki jak my się nie poddają. Mam cichą nadzieję, że kiedyś uda się zapełnić wszystkie luki.

Niedawno, przeglądając książki, które zalegają mi na regale, rzuciły mi się w oczy te, które służyły mi podczas aplikacji do nauki historii Adwokatury. Zerkałem na nie, rozmawiając o jakimś polonijnym temacie, i nagle styki wymyśliły, że może warto coś z tego zrobić. Gdzieś w pamięci miałem informację, że któryś z naszych byłych piłkarzy z okresu międzywojnia był adwokatem.

Zacząłem więc przeglądać biogramy naszych zawodników z książki Andrzeja Gowarzewskiego. Liczyłem, że Polonia, która ówcześnie była klubem z bardzo ciekawą tkanką ludzką, miała jakichś przedstawicieli palestry w zespole. Byli urzędnicy (Władysław Szczepaniak, Zdzisław Sosnowski), byli aktorzy (jak choćby Marian Łącz czy Adolf Dymsza) – ale czy byli też mecenasi? Lektura tego zestawienia doprowadziła mnie do kilku nazwisk, które po kilku tygodniach sprawdzania dały niedużo, ale mimo wszystko ich losy zasługują na kilka zdań dla obecnego kibica. 

Ogólnie przedwojenna Polonia była klubem amatorskim. Dobrze zarysował to Jerzy Bułanow w swojej opowieści „11 Czarnych Koszul”, wydanej na stulecie „Czarnych Koszul”. Piłkarze traktowali piłkę jako hobby, sport, a nie profesję, która w obecnych czasach potrafi przynosić całkiem duże pieniądze. Z tego właśnie powodu przedstawiciele mojej korporacji pojawiali się w zespole Polonii.

Zawodnikiem, o którym wspomniałem kilka akapitów wcześniej, okazał się Michał Hamburger, którego sylwetkę opisywał w „Polonia’Ole!” w 2001 roku Robert Gawkowski. Hamburger ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim w 1924 roku, a pięć lat później, w 1929 roku, został wpisany na listę adwokatów okręgu warszawskiego – prowadził własną kancelarię. Grał w Polonii w latach 1917-1927, czterokrotnie sięgając z klubem po wicemistrzostwo Polski. Zginął tragicznie 12 kwietnia 1943 roku, postrzelony przez gestapowca podczas próby ucieczki przed kontrolą dokumentów – działał w konspiracji pod fałszywym nazwiskiem Adam Zarębski.

Innym ciekawym sportowcem, który odgrywał rolę w zespole „Czarnych Koszul”, był Włodzimierz Krygier. Ukończył prawo na UW w 1926 roku. Co ciekawe, jeszcze jako aplikant adwokacki znalazł się w marcowym (1931) zarządzeniu Prezesa Rady Ministrów o nadaniu Srebrnych Krzyży Zasługi – odznaczenie otrzymał za zasługi na polu wychowania fizycznego i rozwoju sportu. Pełny wpis na listę adwokatów uzyskał rok później, w 1932 roku. Grał dla Polonii w latach 1923–1929, ale prawdziwe sukcesy odnosił w hokeju na lodzie – jako dwukrotny olimpijczyk (St. Moritz 1928, Lake Placid 1932). Zmarł na emigracji w Londynie w 1975 roku; do zawodu adwokata w Polsce już nie wrócił.

Ostatnią postacią, na którą trafiłem, był piłkarz Polonii i „Pasów” Tadeusz Zastawniak. Prawo ukończył na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1932 roku, co dobrze tłumaczy jego związek z Krakowem – przed wojną pracował jako prokurator w Prokuratorii Generalnej, a dopiero po wojnie miał zostać adwokatem. Na przedwojennej liście adwokatów warszawskich go nie znajdziemy – nic dziwnego, skoro w tym czasie wykonywał inny zawód prawniczy. Może rzeczywiście, jak podejrzewam, praktykował w Krakowie lub okolicach – to warto by potwierdzić w tamtejszej izbie.

Wśród postaci związanych z prawem mogę też wspomnieć o Januszu Czyżewskim, który po ukończeniu prawa na UW w 1926 roku został sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie, a po wojnie pracował jako notariusz w Łodzi. Ciekawostką jest, że Czyżewski bywał także w otoczeniu prezydenta Ignacego Mościckiego – zachowało się zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego, na którym pozuje wraz z prezydencką rodziną, co potwierdza również Andrzej Gowarzewski, pisząc, że niemal każdy dodawał, że był bliskim krewnym pierwszej żony prezydenta Mościckiego.

Prawo studiowali też Feliks Konarski – który jednak zawodowo poszedł zupełnie inną drogą, stając się znanym w świecie jako „Ref-Ren”, autor tekstu „Czerwonych maków na Monte Cassino” – Jan Luxenburg, z zawodu ekonomista i księgowy, oraz Aleksander Szenajch, który został dziennikarzem sportowym. Warto także dodać, że prof. Stanisław Gebethner, syn współzałożyciela klubu Jana Gebethnera i bratanek pierwszego prezesa Tadeusza Gebethnera, był profesorem prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie Warszawskim.

***

Nie tylko na boisku

Pisząc ten tekst, zawęziłem sobie pole widzenia tylko do zawodników. A przecież klub to nie sami piłkarze – to też ci, którzy nim zarządzali, kibicowali, działali społecznie. Kilka takich tropów podrzucili mi koledzy z WikiPolonii i warto je tu odnotować, bo poszerzają obraz o postacie równie ciekawe, choć nigdy niekopiące piłki w barwach „Czarnych Koszul” – albo kopiące ją zupełnie gdzie indziej.

Prezesem Polonii w latach 1925-1928 był adwokat Leon Pratkowski. Po zakończeniu kadencji pozostał w zarządzie, a w 1934 roku otrzymał tytuł członka honorowego klubu. Najciekawszy ślad po nim znalazłem jednak w aktach sądowych sprzed osiemdziesięciu lat – w 1947 roku, już jako „mecenas Pratkowski, prezes Polonii sprzed lat dwudziestu”, zeznawał w sprawie o odzyskanie przez klub przedwojennego stadionu, tłumacząc sądowi, że powojenna Polonia jest prawną kontynuatorką tej sprzed wojny – tak jak Wisła, Cracovia czy ŁKS. Zmarł w 1948 roku, spoczywa na Powązkach.

Jeszcze ciekawszą, a przy tym najbogatszą biografię ma Witold Bayer – lekkoatleta, zawodnik Polonii w latach 1924-1926 (wcześniej grywał w piłkę w barwach gimnazjum im. Reja). Prawo studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie jako student prezesował Kołu Prawników i redagował pismo „Prawo”. Aplikację adwokacką odbywał u Stanisława Szurleja, egzamin zdał w 1936 roku. W czasie okupacji, jako jeden z organizatorów konspiracyjnej Organizacji Polskiej, kierował Związkiem Odbudowy Prawa i uczestniczył w pracach tajnej Warszawskiej Rady Adwokackiej – współorganizował też pomoc dla żydowskich prawników. Po wojnie los obszedł się z nim brutalnie: w 1946 roku został aresztowany, rok później skazany na trzy lata więzienia i skreślony z listy adwokatów. Do zawodu wrócił dopiero w 1956 roku, a w 1961 doczekał rehabilitacji. Później należał do władz Naczelnej Rady Adwokackiej i stał u początków Ośrodka Badawczego Adwokatury, Muzeum Adwokatury Polskiej oraz „Słownika Biograficznego Adwokatów Polskich” – czyli instytucji, które dziś każdemu adwokatowi-hobbyście historii, jak ja, ułatwiają takie poszukiwania jak to. W 1985 roku, na 70-lecie KKS Polonia, otrzymał tytuł członka honorowego klubu – w tym samym gronie, co Irena Szewińska i Waldemar Marszałek.

Nić prawnicza ciągnie się przy Konwiktorskiej znacznie dalej, niż zakładałem na starcie – aż do XXI wieku. Radca prawny Piotr Ciszewski, współwłaściciel warszawskiej kancelarii Ciszewski & Demianczuk, trafił do klubu jako część zaplecza prezesa Józefa Wojciechowskiego – na co dzień pełnił bowiem funkcję dyrektora personalnego i prawnego w jego firmie, J.W. Construction. W Polonii był związany z klubem przez blisko trzy lata: najpierw jako członek rady nadzorczej, od czerwca 2009 roku jako członek zarządu i wiceprezes. Funkcję tę – z krótką przerwą jesienią 2010 roku – pełnił aż do rezygnacji w lipcu 2011 roku. Zapamiętano go głównie z twardych słów pod adresem piłkarzy w trudnym sezonie 2009/2010 („nasi piłkarze są wyjątkowo rozpieszczeni”) – nie brzmi to jak typowa retoryka prawnika, ale chyba każdy kibic Polonii z tamtych lat doskonale rozumie ten ton.

A jeśli dobrze odczytuję jeden z tropów – na fotografii kierownictwa sekcji piłkarskiej z 1966 roku, którą znam z Albumu Stefana Sieniarskiego „KKS Polonia, 70 lat »Czarnych Koszul«”,  wśród dwunastu podpisanych osób widnieje „J. Kozdroński”. To adwokat Jerzy Kozdroński, wieloletni działacz społeczny Polonii (a wcześniej członek klubowej sekcji... tenisa!), ojciec koszykarki Aleksandry Kozdrońskiej. 

***

Zabierając się do tego tekstu, liczyłem na więcej. Chciałem móc napisać Wam, Kibicom, coś naprawdę ciekawego – pełne sylwetki, anegdoty z sal sądowych, może nawet jakąś sprawę, w której któryś z naszych przedwojennych „Czarnych Koszul” stawał po drugiej stronie stołu sędziowskiego. Niestety, poza kilkoma ciekawostkami udało mi się odsłonić niewiele plam z tej białej mapy. Jednym z niewielu skarbów, jakie znalazłem, jest zdjęcie Włodzimierza Krygiera z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego – w todze adwokackiej.

Może kiedyś, z Waszą pomocą, uda się dowiedzieć więcej…

Adrian Zagórski

adwokat w Warszawie, prowadzi Kancelarię Adwokacką Adrian Zagórski na Ursynowie (prawo karne, rodzinne i spadkowe). 
Kibic Polonii Warszawa, autor i redaktor portalu DumaStolicy.pl poświęconego historii klubu.

TAGI:
Udostępnij artykuł:
chevron-down linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram