Gra Polonistek pod wodzą Jeleny Skerović zaczęła wyglądać lepiej. Choć na zwycięstwo pod wodzą nowej trener trzeba było czekać aż do dziesiątej kolejki, to już z wcześniejszych meczów da się wyciągnąć pozytywne wnioski.
Debiut czarnogórskiej trenerki na ławce SKK Polonii przypadł w meczu dla niej szczególnym, bo wyjazdowym spotkaniu z VBW Gdynia, gdzie stawiała pierwsze kroki jako szkoleniowiec.
Nasze zawodniczki po przerwie reprezentacyjnej także jakby nabrały nowej energii i znakomicie weszły w mecz, pierwszą kwartę przegrywając nieznacznie, 20:24. Niestety podczas drugich dziesięciu minut drużyna z Trójmiasta pokazała dominację i na tablicy było już 55:30 dla gospodyń. Druga połowa to ponownie lepsza gra naszego zespołu, w tym wygrana trzecia kwarta, ale ostatecznie spotkanie zostało przegrane dwudziestoma punktami, 83:103, choć i tak atmosfera dookoła wyniku wydawała się lepsza niż w minionych spotkaniach.
Omawiany mecz zapisze się również w pamięci dwóch naszych młodych zawodniczek, jako że Wiktoria Barańska zadebiutowała na poziomie Basket Ligi, zaś Iga Zielińska zdobyła swoje pierwsze punkty.
Po serii meczów wyjazdowych koszykarki wróciły do hali w Wilanowie w ostatni weekend listopada, żeby zmierzyć się z AZS UMCS Lublin, bezapelacyjnym liderem tabeli posiadającym bilans 6-0 oraz znakomicie radzącym sobie na europejskich parkietach (awans do fazy play-off EuroCupu). I choć w przedsezonowym sparingu udało nam się lublinianki pokonać, tym razem różnica była aż nadto wyraźna, 64:94.
Mecz z AZS Poznań w końcu toczył się na równych warunkach, do przerwy koszykarki Polonii prowadziły nawet pięcioma punktami, ale gorsza trzecia kwarta z wynikiem 6:18 przekreśliła szanse na wywalczenie wyczekiwanych dwóch punktów, jako że końcowy wynik na tablicy wskazywał zwycięstwo AZS 65:60. Mimo wszystko trzy opisywane wyżej mecze wskazywały, że zaczyna iść ku lepszemu i gra wyglądała o niebo lepiej niż na początku sezonu.
Ten progres podał w wątpliwość następny mecz, w którym we własnej hali zmierzyliśmy się ze Ślęzą Wrocław, a zanotowany wynik 57:103 w zasadzie wyjaśnia wszystko, co wydarzyło się tamtego dnia w Wilanowie. Dodajmy może jeszcze, że w dwóch kwartach nie udało nam się przebić dwucyfrowej bariery punktów, co rzadko ma miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W dziesiątej kolejce zmierzyliśmy się z zespołem z Bochni, który w tym sezonie debiutuje na poziomie Basket Ligi. Wszedł on na najwyższy poziom bez żadnych kompleksów, zwyciężając w pierwszych trzech meczach, a najcenniejszym skalpem była wygrana w pierwszej kolejce z zespołem z Gorzowa Wielkopolskiego. W meczu trzeciej kolejki z Wisłą Kraków, ostatecznie wygranym przez Bochnię, fatalną kontuzję kolana, eliminującą z pozostałej części rozgrywek, odniosła znakomicie znana przy Konwiktorskiej Daria Dubniuk. Tym samym w jednej chwili rozsypał się plan na ten sezon drużyny z miasta soli, w której Dasza miała być liderką. Kolejne sześć spotkań to sześć porażek. W drużynie grają także inne zawodniczki z przeszłością w SKK – Martyna Walczak, Kornelia Bukowczan i Sierra Moore. Mecz był bardzo zacięty, ale w stykowych momentach zawsze umiejętności stały po stronie Polonistek, które wygrały trzy kwarty, jedna zaś zakończyła się remisem i ostatecznie wygraliśmy 76:71, czarna seria zakończona!
W kolejnym meczu, z wiceliderkami tabeli z Gorzowa Wielkopolskiego, to rywalki narzuciły rytm przez całe spotkanie, wygrywając 79:56, szczególnie wyróżniając się w drugiej kwarcie spotkania. Wygrana przez Polonistki czwarta kwarta, jakkolwiek nie mająca większego wpływu na końcowy rezultat w Gorzowie, niech będzie pozytywnym znakiem przed dwoma kolejnymi meczami, które czekają nas na początek rundy rewanżowej – najpierw zagramy na wyjeździe z Wichosiem Jelenia Góra (27.12, 16:00), następnie zaś na własnym parkiecie zmierzymy się z Wisłą Kraków (30.12, 19:25). W obu meczach szanse zdobycia dwóch punktów są dość duże, miejmy nadzieję, że zamkniemy ten rok w dobrych nastrojach.
Michał Mistewicz
fot. Krawczyk.photo/SKK Polonia Warszawa











