Autor: 
Redakcja
Data: 
11 kwietnia, 2024

Nowe wiadomości w sprawie stadionu Polonii

Po długim czasie bez nowych wieści w sprawie stadionu w środę Wiceprezydentka Warszawy Renata Kaznowska pochwaliła się na portalu X ważną dla społeczności Polonii informacją: pięć dni temu pełnomocniczka reprezentująca pracownię JSK Architekci złożyła w Biurze Architektury i Zagospodarowania Przestrzennego m. st. Warszawy w imieniu inwestora – m. st. Warszawy – wniosek o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę stadionu Polonii. Przeanalizujmy zatem, co wiemy – co już się stało, co się stanie, a czego nadal nie wiadomo.

Zgodnie z literą ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym organ administracji architektoniczno-budowlanej (w tym przypadku, ze względu na skalę inwestycji, nie jest to Wydział Architektury w Dzielnicy, a miejskie Biuro) ma na wydanie decyzji (w teorii może być odmowna) 65 dni (czyli od dziś licząc równe kodeksowe dwa miesiące). Wychodzi więc na to, ze na początku czerwca miasto powinno stać się szczęśliwym beneficjentem decyzji zezwalającej na budowę stadionu dla najstarszego klubu stolicy lub powinno dostać odmowę. W przeciwnym wypadku Wojewoda ma obowiązek nałożyć karę 500 zł na Prezydenta m. st. Warszawy.

Oczywiście do biegu terminów nie wliczają się okresy zawieszenia postępowania na skutek wezwania wnioskodawcy do uzupełnienia braków formalnych wniosku lub też po prostu na żądanie inwestora. Na uzupełnienie braków wniosku inwestor dostaje 7 dni, jednak niektórych nie da się uzupełnić w tak krótkim czasie, więc inwestorzy sami występują o zawieszenie postępowania.

Dlatego tak ważne jest to, już się stało.

Żeby wniosek o PnB był kompletny i nie zawierał braków, poza rzeczami oczywistymi jak projekt czy opłacone pełnomocnictwo, konieczne jest posiadanie uzgodnień z gestorami sieci w sprawie uzbrojenia terenu (energia elektryczna, woda, kanalizacja czy gaz), uzgodnień z ZDM lub/i Wydziałem Infrastruktury w sprawie rozwiązań komunikacyjnych, w przypadku dużych inwestycji oddziałujących na środowisko często analizy tych oddziaływań, a w przypadku obiektów wpisanych do rejestru lub gminnej ewidencji zabytków konieczna jest tzw. decyzja konserwatorska. Z moich – nieoficjalnych – informacji wynika, że wniosek jest kompletny, ale…

Pierwsze, co rzuca się w oczy podczas lektury wniosku, to osoba inwestora i organu wydającego decyzję. W obu przypadkach jest to Prezydent m. st. Warszawy, który jest jedynym organem gminy i powiatu w Warszawie, i to w jego imieniu i z jego upoważnienia działają wszyscy urzędnicy. Należy więc domniemywać, że miasto uzgodniło samo ze sobą rozwiązanie komunikacyjne i ich wykonanie. Analiza wniosku zamieszczonego przez Panią Prezydentkę Kaznowską wskazuje też, że wniosek zawiera nie tylko docelowe, ale i tymczasowe (na czas trwania inwestycji) rozwiązania dotyczące sieci. To dobrze, bo w zasadzie z absolutną pewnością oznacza, że miasto ma uzgodnienia z gestorami sieci. Z wniosku nie wynika natomiast, czy miasto jest w posiadaniu decyzji środowiskowej i konserwatorskiej. Ta pierwsza być może w ogóle nie jest potrzebna (choć to dość mało prawdopodobne). Jeśli jednak jest, postępowanie trzeba będzie zawiesić, a doświadczenie uczy, że na dość długo, bo jej wydanie trwa. Z drugą decyzją jest i gorzej, i lepiej zarazem. Gorzej, bo ona jest wymagana z całą pewnością. Lepiej, bo kilka dni temu nowy Wojewoda Mazowiecki Mariusz Frankowski (PO), były Przewodniczący Komisji Rozwoju Gospodarczego i Cyfryzacji powołał nowego Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Marcina Dawidowicza. A to oznacza, że nawet jeśli wcześniej byłby jakiś problem z uzyskaniem zgody konserwatora, teraz powinno być znacznie łatwiej.

Zresztą w ogóle osoba nowego Wojewody napawa w kontekście stadionu optymizmem. Przypomnijmy bowiem, że w poprzedniej kadencji Wojewoda był z biegunowo innej opcji niż Prezydent Trzaskowski, co nigdy nie ułatwia rozmów. Teraz nie tylko są z tej samej opcji, ale w dodatku mamy Wojewodę, który w Radzie Warszawy dał się poznać jako osoba sprzyjająca sensownym inwestycjom, szczególnie użyteczności publicznej, a także sprawny przewodniczący komisji zajmującej się inwestycyjną tematyką. A trzeba pamiętać, że Wojewoda ma dużo do powiedzenia w kwestii naszego stadionu, bo to ostatecznie on interpretuje akt notarialny przekazujący grunt we władanie miastu.

Jeśli więc wszystkie niezbędne dokumenty miasto ma, nie powinno być problemu z tym, żeby samo sobie wydało decyzję o pozwoleniu na budowę w ustawowym terminie 65 dni. Jeśli natomiast ich nie ma, czeka nas zawieszanie postępowania na czas nieznany, choć na pewno krótszy niż gdyby w mieście i kraju rządziły inne opcje.

Opcji, że decyzja będzie odmowna nikt raczej nie bierze pod uwagę. Kompletnie kłóciłoby się to ze zdrowym rozsądkiem, bo przecież wniosku nie trzeba było składać dwa dni przed wyborami, a chwalić się już po. Poza tym urzędnicy miejscy (ci od inwestycji i ci od architektury) z pewnością uzgodnili między sobą jego treść i potrzebne załączniki. Byłaby to kompletna kompromitacja urzędu.

Po wydaniu decyzji o pozwoleniu na budowę (i nadaniu jej klauzuli ostateczności, względnie odwołaniu – oby nie! – do sądu i uprawomocnieniu) procedura przewiduje konkurs na budowę. To już zupełnie nowy etap, który trzeba będzie przygotować od początku. Sama dokumentacja zabierze z pewnością kilka miesięcy, a potem nastąpi największa niewiadoma. Czy do konkursu w ogóle zgłosi się ktoś poza konsorcjum złożonym przez właściciela klubu i czy oferty będą satysfakcjonujące dla miasta oraz spełnią warunki konkursu – to jedna wielka niewiadoma. Obyśmy się przekonali jak najszybciej, bo po rozstrzygnięciu konkursu można będzie wbijać łopatę i codziennie śledzić postępy na budowie!

Marcin Widawski

Udostępnij artykuł:
chevron-down linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram